Dlaczego po ociepleniu domu pojawia się grzyb i wilgoć
Celem większości modernizacji jest obniżenie rachunków za ogrzewanie i poprawa komfortu. Ocieplenie ścian, wymiana okien na szczelne, uszczelnienie dachu – wszystko to działa, ale tylko pod warunkiem, że równolegle zadbano o wentylację. Gdy przepływ powietrza zostanie odcięty, a dom stanie się „termoszem”, wilgoć zaczyna się kumulować i szuka najzimniejszych miejsc do wykroplenia. To wtedy pojawia się grzyb, zacieki i nieprzyjemny zapach stęchlizny.
Klucz jest prosty: ocieplenie domu a wentylacja muszą być traktowane jak jeden wspólny system. Sama izolacja cieplna, bez przemyślanego odprowadzania wilgoci, bardzo szybko zemści się na ścianach, narożnikach i oknach.
Od nieszczelnych murów do szczelnych przegród
Starsze budynki miały sporo „wad”, które paradoksalnie chroniły je przed grzybem. Nieszczelne okna, nieszczelne drzwi, brak folii paroizolacyjnych, przewiewne dachy – wszystko to powodowało duży niekontrolowany ruch powietrza. Ciepło uciekało, ale wilgoć razem z nim. Nawet jeśli na ścianach był chłód, powietrze regularnie się wymieniało.
Współczesne termomodernizacje robią z budynków szczelne układy:
- okna z trzema uszczelkami i potrójnymi szybami,
- dokładnie zaklejone folie paroizolacyjne pod płytami g-k,
- grube warstwy styropianu lub wełny na ścianach, dachach i stropach,
- docieplone progi i ościeża eliminujące przewiewy.
Takie rozwiązania ograniczają straty ciepła, ale jednocześnie bardzo silnie zmniejszają infiltrację (samoczynne przedostawanie się powietrza przez nieszczelności). Jeśli wentylacja nie została przeprojektowana, budynek zmienia się w szczelny pojemnik z ciągle produkowaną w środku parą wodną.
Wilgoć „z zewnątrz” a wilgoć powstająca w środku
Wielu użytkowników obawia się, że grzyb na ścianach to efekt „złej pogody”, deszczu i wilgoci napierającej z zewnątrz. Tymczasem w większości domów głównym źród
